Mruczy jak dorodny kocur. Pochodzi z Brytanii. Początkowo wydaje się leniwy, ale wystarczy nieznacznie go zachęcić, żeby wyrwał do przodu jak kitku na widok czerwonej kropki lasera.
Mówię oczywiście o Triumphie, a dokładniej o tegorocznym modelu Bonneville Bobber Black. Kiedy wszedłem do warszawskiego salonu tej marki i usłyszałem od Szymona (pozdrawiam, pozdrawiam) "którym chcesz pojeździć?" bez mrugnięcia okiem wskazałem stojącego w głębi Bobbera.
Już podczas pierwszych metrów jazdy byłem pod pozytywnym wrażeniem tego, jak dobrze prowadzi się to maleństwo. Nie szarpie przy ruszaniu jak na przykład HD Roadster, ale w razie czego łyka każdą 1200 z USA i wydala wydechem. Wydechem, który brzmi naprawdę dobrze. Niski, basowy pomruk, nie żadne gulgotanie, jak w wielu klasycznych czy neo-klasycznych motocyklach.
Nawet Abby, na co dzień miłośniczka amerykańskich motków Milwuakee od razu powiedziała "chcę na nim zdjęcia". Bonneville wygląda dokładnie tak, jak motocykl wyglądać powinien. Bez pizdryków, chromów i innego shitu.
Jeśli chodzi o wady tego modelu (tak, zawsze muszą jakieś być) znalazłem dwie. Pierwsza to zbyt wąski zbiornik paliwa. Ściśnięcie go kolanami wymaga przyjęcia dość nieanatomicznej postawy, stopy są znacznie szerzej, niż kolana, nie jest to najwygodniejsze. Szerszy zbiornik dałby też lepszy efekt wizualny, no i dodał te 20-30 km zasięgu.
Drugą jest kontrola trakcji, a raczej jej brak. System co prawda istnieje, ale na mokrym (mimo włączonej mapy RAIN) motocykl latał bokami aż miło. Nie przeszkadzało to szczególnie w jeździe, ale kontrola trakcji nie powinna na takie cyrki pozwolić. Swoją drogą, przełączając między mapami liczyłem, że będą nazywać się RAIN i FOG. Jak widać Brytyjczycy nie lubią żartować ze swojej pogody, przynajmniej nie do tego stopnia.
Generalnie ze wszystkich motocykli którymi miałem okazję jeździć w tym roku (a było ich już kilka... naście? Dziesiąt?) tym jeździło mi się najlepiej. Teraz mam okazję testować Bonneville'a T120, i jestem w stu procentach pewien, że jeśli w tym roku kupię nowy motocykl będzie to któryś z Modern Clasics. Nie, Triumph nie płaci mi za ten artykuł. Co nie zmienia faktu, że bardzo dziękuję warszawskiemu salonowi w al. Jerozolimskich za użyczenie motka. Dziękuję też S.M. Stodoła za piękny, pomarańczowy kask do zdjęć ;) Do następnego.









